Wena do pisania odwiedza mnie w różnych miejscach, ale ostatnio 'złożyła mi wizytę', gdy to ja sama byłam gościem w akademiku uczelni, do której uczęszczam.
Uświadomiłam sobie, że wena twórcza nie tylko sprawia nam - piszącym radość, ale także może równie dobrze uszczęśliwić innych, którzy w tym przypadku czytają nasze małe "dzieła".
Tak stało się niedawno, gdy pewnej dziewczynie łatwo powiedziawszy nie było do śmiechu, a raczej rzeczywistość zapukała do jej drzwi i naturalnie podniosła jej ciśnienie.
Wtedy pojawiła się niespodziewanie ona -> wena, którą postanowiłam spontanicznie wykorzystać do napisania krótkiego wiersza, aby uśmierzył jej wewnętrzny ból.
Obawiam się, że wiersz ma charakter dedykacji i dlatego nie jestem pewna, czy każdy z Was czytających zrozumie w 100% o co w tym wierszu naprawdę chodzi.
Nie zdradzając całej historii mogę Was - drodzy czytelnicy naprowadzić troszeczkę na pewien trop.
Otóż każdy z Was zna życie - czy to w większym stopniu, czy mniejszym to chyba te zjawisko jest każdemu znane.
Mam na myśli miłość, przyjaźń czy jak to inaczej byśmy nie opisali, która nie jest akceptowana przez innych wokół. Podstawowym błędem popełnianym przez człowieka jest ocenianie danej osoby po wyglądzie, ale także nie wgłębienie się w jego wewnętrzne piękno. Może to wynika z pewnego rodzaju lenistwa? Przecież łatwiej jest od razu ocenić, bez poświęcenia odrobiny czasu na poznanie drugiego bliźniego bliżej.. Poznać jego charakter, usposobienie..
W tej chwili przyszły mi na myśl słowa Adama Mickiewicza: "Miej serce i patrzaj w serce", które są najlepszym podsumowaniem tego, co wyżej napisałam.
Wiersz napisałam spontanicznie, ale uważam, że można z niego wyciągnąć parę cennych wniosków.
W obronie ukochanego : )
Droga mamo - teściowo, nie znajdziesz zięcia idealnego i lepszego niż D**** mojego !
D**** jest mym jedynym, moim wybrankiem
i nie ważne co jest jego ubrankiem.
Cenię jego charakter, jego serce wielkie,
i powierzam w nim moje marzenia wszelkie.
Nie ma znaczenia,
- i to bez chwili zwątpienia,
bo gdziekolwiek się spotkamy,
czy to w parku, czy na weselnym gwarze,
to wcześniej czy później się w sobie zakochamy,
i usłyszysz mamo o najlepszej młodej parze.
Nie chcę mieć matki - swatki,
przez którą zdarzają się miłosne wpadki.
Wiem, że wolałabyś doprowadzić do naszego rozstania,
- i to bez chwili zwątpienia,
bo gdziekolwiek się spotkamy,
czy to w parku, czy na weselnym gwarze,
to wcześniej czy później się w sobie zakochamy,
i usłyszysz mamo o najlepszej młodej parze.
Nie chcę mieć matki - swatki,
przez którą zdarzają się miłosne wpadki.
Wiem, że wolałabyś doprowadzić do naszego rozstania,
ale ja D*****i co dzień będę przyrządzała śniadania.
Bo liczą się te małe rzeczy - drobnostki,
nie to, czy w ustach ma się wszystkie kostki.
Bo liczą się te małe rzeczy - drobnostki,
nie to, czy w ustach ma się wszystkie kostki.
Dla O** na pokrzepienie -> Sarcia
____________________________________________________________________
* - oznacza anonimowe uzupełnienie imion
Komentarze
Prześlij komentarz