Wena - raz jest a raz jej nie ma
Wena często zawodzi, często nie pojawia się wtedy, kiedy to właśnie najbardziej jej potrzebujemy.
Myślę, że wena należy do pewnej grupy rzeczy/zjawisk, których trzeba cierpliwie wyczekiwać
i wykorzystać je najlepiej jak tylko potrafimy, kiedy się już pojawi.
Tak samo z miłością dla przykładu - gdy na siłę chcemy, aby się pojawiła
w naszym życiu, to tym bardziej nie widać po niej śladu.
Dopiero, kiedy przestajemy do tego przywiązywać całą naszą uwagę, to nas zaskakuje swym nagłym nadejściem.
To znaczy właśnie, że przyszła nieproszona, bez naszej zbędnej, wymuszonej ingerencji.
Identycznie jest z weną . . .
Nie możemy mieć zawsze wpływu, kiedy się pojawi w całej swojej okazałości.
Wena jest niezależna, a my zależni od niej.
Wena ma nad nami przewagę, a my przewagę nad nią wtedy, kiedy wykorzystamy ją dobrze
i dołożymy w to co robimy/piszemy całe nasze serce.
Najgorsze jest to, gdy jak chwytasz za pióro/długopis to nic dalej się nie dzieje --> kartka dalej pusta, czysta, niezabrudzona, nieposiadająca ani jednego przekreślenia jakiegokolwiek słowa.
Bywa i tak również, że nie możemy się oderwać od pisania to długopis sam płynie gładko po kawałku kartki.
Z weną jest jak w loterii.
Gdy dopadnie mnie wena,
już nic mnie nie powstrzyma.
Nikt mnie nie pokona
- no chyba, że sama ona.
Sara
Komentarze
Prześlij komentarz